IGRZYSKA ŚMIERCI

ambulance-architecture-building-263402

 

Z dużą uwagą obserwuję od kilku dni sprawę, którą żyje ogromna część Internetu, zwłaszcza ta skupiona na rodzicielstwie. W brytyjskim szpitalu Alder Hey mały Alfie Evans przeżywał ostatnie dni i godziny życia wśród walk, protestów i teorii spiskowych.

Nie jestem lekarzem. Nie wiem jaka choroba wyniszczyła mózg tego malucha, nie wiem ile dni, miesięcy czy lat mógłby leżeć pod aparaturą podtrzymującą życie w stanie wegetatywnym. Nie znam kwalifikacji lekarzy, którzy oceniali jego stan zdrowia ani sędziów, którzy podejmowali decyzje dotyczącą rezygnacji z uporczywej pomocy medycznej, wbrew woli rodziców.

Wiem natomiast, że to, co wydarzyło się za sprawą mediów, blogerów, użytkowników social media i pewnego, polskiego „reportera” było jedną z najobrzydliwszych krwawych jatek medialnych, jakie przyszło mi oglądać od czasów mamy Madzi i śliskiego kocyka.

Czytaj dalej »

Reklamy