WIOSNA, ACH TO TY – czyli kontrowersje wokół czapeczki

1600X960-1000x600.jpg

Panie i Panowie, po długich miesiącach oczekiwania pod puchowymi kołdrami i kurtkami z gęsiego pierza, po niekończących się mrozach, skrobaniu samochodów, odśnieżaniu chodników i przeklinaniu wszystkiego na czym ten świat stoi – w końcu nadeszła. Wyczekana, upragniona i wyśniona – Wiosna. Wraz zaś z wiosną, swoją drogą najwdzięczniejszą chyba z pór roku (i to mimo towarzyszącej jej pogodowej schizofrenii), nadeszła natomiast nagła (naprawdę nagła) zmiana pogody.

Moja córka odbębniła w zeszłym tygodniu obowiązkowy, ospo-pochodny areszt domowy. Gdy po radosnych siedmiu dniach, jak na skrzydłach odwoziłam ją do przedszkola, na dzień dobry, w szatni wymieniłam puchowe rękawiczki i zimowy, watowany kombinezon, na szmaciane trampki i czapkę z daszkiem. W pięknym kraju nad Wisłą wystarczyło siedem dni aby temperatury skoczyły z minus pięciu do plus dwudziestu pięciu. Nie to, żeby ktokolwiek zamierzał z tego powodu narzekać – absolutnie nie. Wszyscy radośnie zacieramy rączki, wyciągamy z zakurzonych pudeł, ukrytych na pawlaczach, sukienki, przewiewne spodnie i słomkowe kapelusze.

W czym więc problem? Ano w tym, że często wymieniamy tylko naszą garderobę, zapominając całkiem, że nasze dzieci (będąc w końcu ludźmi z krwi i kości, tyle tylko, że nieco od nas mniejszymi) odczuwają temperaturę dokładnie tak samo jak my. Wbrew obiegowym opiniom naszych ciotek i babć trzyletnie dziecko bawiące się na placu zabaw, przy dwudziestu kreskach na plusie, nie musimieć zawiązanej ciasno pod szyją czapeczki i zapiętej, niczym pas cnoty, puchowej kamizelki.

Czytaj dalej »

Reklamy

MAMO, TERAZ TY!

pexels-photo-701771

 

Ogromna nad człowiekiem presja wisi, kiedy tak ponad pół roku ni słowa nie napisał. Po głowie chodzi milion początków zdań, a niewiele jakoś zakończeń. I żaden temat nie wydaje się dość dobry.

Gdy pisałam książkę (a trwało to, ku zgryzocie wydawnictwa, dużo dłużej niż wszyscy pierwotnie zakładaliśmy), czułam, jak wysysa ona ze mnie wszystkie najlepsze słowa, zdania i konstrukcje stylistyczne. Puff, i nic nie ma. Człowiek (to o mnie) ledwo znajdował siłę, żeby potem przynajmniej kilka zdań podrzędnie złożonych wpleść w konwersacje, a tym samym nie poddawać w wątpliwość swojej, ekhm, elokwencji. W międzyczasie trzeba było się jeszcze zajmować dziećmi, pracą jakąś może, jedzeniem i innym prozaicznymi kwestiami. Taka matka to ma jeszcze gorzej, bo zanim znajdzie chwilę na to, żeby się zrealizować to już na pewno ktoś walnie kupę w majtki, inny ktoś zrzuci ze stołu wazon, a na koniec do domu zwali się stado nieplanowanych gości i trzeba będzie udawać, że się ma porządek i, że umie się podawać herbatę zachowując zasady savoir vivru.

Czytaj dalej »

JAK ROZPOZNAĆ, ŻE DZIECKO CIĘ KOCHA

Marysia-054small.jpg

Są rzeczy, które każdemu wydają się oczywiste. To, że wszyscy umrzemy, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie oraz że każda matka powinna obowiązkowo przynajmniej raz w tygodniu pić wino z koleżankami (obserwując, z odpowiedniej naturalnie odległości, jak jej partner gorączkowo próbuje zrobić te wszystkie rzeczy, które sam zazwyczaj nazywa „nicnierobieniem”).

Jedną z oczywistych oczywistości jest także to, że matki kochają swoje dzieci – dzieci zaś kochają swoje matki.

Bywają jednak dni gdy, zasypana po uszy w brudne pampersy, dopijająca lodowatą kawę i przeklinająca decyzję o świadomym rodzicielstwie, zaczynasz poddawać w wątpliwość uczucie, którym pała do was rozkoszny dziedzic. Jak to możliwe, że Cię kocha skoro pluje, gryzie i na wszystko odpowiada „NIE!”?

Spokojnie, oto przedstawiam krótki, acz przydatny przewodnik po dziecięcej emocjonalności. Poznaj 5 dowodów na to, że Twoje dziecko kocha Cię miłością największą i najszczerszą z możliwych.

Gwarantuję, że z pomocą poniższego nieporadnika już nigdy nie załamiesz się, gdy siedząc na kuchennej podłodze oberwiesz w ucho lecącym kawałkiem placka.

Czytaj dalej »

JAK UCZYĆ DZIECI JĘZYKA ANGIELSKIEGO?

sara

Dziś będzie zaiste bardzo prawdziwy i aktualny post. Ostatnio więcej czasu niż z własnymi dziećmi, spędzam ze swoimi uczniami. Często myślę sobie jednak, że jest sporo rodziców, którzy nie mają, z różnych względów, możliwości posyłania dzieciaków na zajęcia dodatkowe z angielskiego, a jednocześnie nie do końca przekonani są o wysokim poziomie w przedszkolu czy szkole. Jak takie osoby mogą w domu, bez gigantycznych nakładów pracy, wspomóc naukę języka u swojej latorośli?

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, rodzic wcale nie musi być mistrzem języka. Także jeśli pomyślałaś/eś „szit, to nie dla mnie, umiem tylko odmianę <<to be>>, bo oglądałem/am Dzień Świra”, to bez spinki. To będzie poradnik dla każdego.

Czytaj dalej »

MATKO, NIE JESTEŚ PERFEKCYJNA

Clusterflunk stock photo.

…. i, sorry ale nie będziesz 🙂

Skąd taki tekst? Ano niektórzy z was może wiedzą, że ostatnio po raz kolejny zdarzyło mi się wystąpić w Dzień Dobry TVN. Tematem rozmowy były właśnie nieperfekcyjne matki, a na kanapie goście – trzy kobiety, które do braku perfekcji przyznają się bez poczucia winy. Wcześniej nie sądziłam, że to coś nadzwyczajnego, ale podczas tej rozmowy zdałam sobie sprawę z tego, że jestem w absolutnym błędzie. Okazuje się, że wciąż te kobiety, które przyznają się do bycia ludźmi, nie superbohaterami posiadającymi nadludzkie moce, są w mniejszości.

Od kilku dni zadaje sobie więc pytanie – dlaczego tak jest? Jak to? Po co? Skąd to się wzięło?Czytaj dalej »