CZEGO NIE WOLNO ROBIĆ W CIĄŻY

il_570xN.1361209348_90au.jpg

 

I oto stało się, nadeszła wymarzona chwila, na teście pojawiły się dwie kreski. Ty, naturalnie, skaczesz pod sufit ze szczęścia i nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, co cię czeka. Nie, nie, wcale nie chodzi mi o trudy ciąży, o rosnący brzuch, zgagę, wymioty, ani o wydatki na wyprawkę. Oto gdzieś w pobliżu czyha prawdziwe niebezpieczeństwo − twoja babcia, teściowa, prababcia, ciotka, szwagierka wujka, którą ostatni raz widziałaś na weselu (i to nie własnym, tylko swojej matki), no i oczywiście niezastąpiona babuleńka spod kiosku z gazetami. Co te kobiety mają ze sobą wspólnego, poza regularną lekturą „TeleTygodnia”?

Otóż dysponują one gotową listą wszystkich najczarniejszych ciążowych scenariuszy, które mogą się spełnić, i nie zawahają się nią z tobą podzielić. Nie przejmuj się jednak, wszystkim przerażającym powikłaniom możesz zapobiec, wystarczy, że odpowiednio się przygotujesz i będziesz przestrzegać kilku banalnych reguł, znanych kobietom od wieków.

Musisz tylko pamiętać, żeby pod żadnych pozorem nie śmiać się z ciążowych przesądów, bo to dopiero przynosi katastrofalne skutki…

Ha, ha, żartowałam.

Możesz się śmiać, ile dusza zapragnie.

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ W CIĄŻY?

→ Broń Boże nie przechodź pod sznurkiem, bo dziecko owinie się pępowiną. Podobnie sprawa ma się z drabiną czy łańcuchem (hmm, zastanówmy się, jak często zdarza ci się przechodzić pod łańcuchem?).

→ Pępowina to powtarzająca się fobia, więc jak już zrezygnujesz ze spacerów pod drabinami, pamiętaj, aby zdjąć wszystkie naszyjniki, a w wolnych chwilach przypadkiem nie szydełkować. W przeciwnym wypadku – patrz powyżej.

→ Cóż z tego, że dziecko urodzi się bez powikłań, jeśli może urodzić się rude… Nasze babki uważały to za jeden z najczarniejszych możliwych scenariuszy… Jeśli więc nie chcesz rudego dziecka, pamiętaj, żeby nie farbować włosów. I to wcale niekoniecznie na rudo.

→ Włosy dziecka to nie wszystko, o swoje też powinnaś zadbać. Oczywiście nie za pomocą nożyczek, bo pozbycie się zniszczonych, rozdwojonych końcówek może się skończyć równie krótkim, jak włosy, rozumem u dziecka. Ups…

→ Mama nauczyła cię, żeby nie wpuszczać obcych do domu? To bardzo dobrze. Jednak kiedy jesteś w ciąży, nie myśl nawet o zerkaniu przez wizjer, by sprawdzić, kto stoi za drzwiami. Matka, która przez niego spogląda, na pewno urodzi dziecko z zezem… a tego byś nie chciała, prawda?

→ Chciałabyś natomiast wyjść na spotkanie z koleżankami, do kina lub na randkę? Okej, ale trzymaj się z dala od kasetki z przyborami do makijażu. Nawet pozornie niegroźny tusz do rzęs może sprawić, że twoje dziecko zejdzie na złą drogę (naprawdę tego nie zmyśliłam).

→ Młody degenerat to dość przygnębiająca wizja, ale krzywe nogi też brzmią nieciekawie… Nie chcesz żeby twój berbeć takie miał? Pamiętaj więc, aby nigdy nie siadać po turecku!

→ Może być jeszcze gorzej, jeśli podczas siedzenia po turecku zdarzyło ci się oblizać nóż. Lepiej poczyń jakieś kroki w kierunku odczynienia uroków, bo teraz twoje dziecko może mieć krzywe nogi, oraz, w pakiecie, zajęczą wargę.

→ Jeśli w ciąży chce ci się pić, postaraj się poskromić pragnienie… Picie zbyt dużej ilości wody może bowiem skończyć się… wodogłowiem. Brzmi nawet logicznie…

→ Jak najszybciej zainstaluj w domu zmywarkę, jeśli jeszcze jej nie masz. Ręczne zmywanie naczyń może przynieść naprawdę fatalne skutki. Wystarczy odrobina wody wylana na brzuch młodej mamy, by dziecku zaczął grozić alkoholizm. Tak, tak, to wszystko wina nadmiernego dbania o czystość w kuchni, a nie problemów z tworzeniem więzi, dostępności alkoholu ani powszechnej w Polsce akceptacji jego spożywania.

→ Masz ochotę na nową kreację? W porządku, ale rozsądnie wybierz krawcową. Jeśli jest niezdarna i ukłuje cię szpilką, mogą pojawić się problemy z urodzeniem łożyska. Czy nie lepiej zostać przy starej kiecce sprzed czterech sezonów?

→ Męczy cię już ta przydługa lista zakazów i postanowiłaś wybrać się na wycieczkę? Nie ma sprawy, bylebyś tylko nie usiadła tyłem do kierunku jazdy. Jeśli tak zrobiłaś, to masz przekichane, maluch ułoży się pośladkowo i czeka cię cesarskie cięcie. Swoją drogą, to fascynujące, że setki kobiet kombinuje, jak zdobyć skierowanie na cesarkę od psychiatry, ortopedy czy okulisty, a tu proszę, wystarczy usiąść na odpowiednim miejscu w autobusie i problem (nomen omen) rozwiązany.

→ Ciekawe dokąd jechałaś… miejmy nadzieję, że nie na chrzest dziecka przyjaciółki. Nie daj Boże, zostałaś poproszona o bycie chrzestną?! Nie zgadzaj się pod żadnym pozorem, chyba, że chcesz zostać oskarżona o kradzież dziecięcego szczęścia (tak, tak, ciężarne matki mają to w zwyczaju).

→ W efekcie siedzisz sama w domu kolejny dzień, nudzisz się, bo nawet szydełko ci zabrali, i gadasz do kota… zaraz, zaraz… kota? O nie, kot musi zniknąć, pies też, jeśli jest. Ze zwierzętami związane są same niepokojące proroctwa – zaczynając od tego, że przytulanie włochatego stworzenia może skończyć się porodem równie włochatego potomka, a kończąc na tym, że bliska relacja ze zwierzęciem powoduje zanik miłości wobec dziecka (nawet jeśli nie jest włochate).

→ Doszłaś do tego podpunktu i zaczęłaś się martwić o wszystko, co do tej pory nieświadomie robiłaś, zastanawiasz się, na ile przeróżnych sposobów mogłaś zaszkodzić maluszkowi? Natychmiast przestań się martwić! Chyba, że chcesz mieć leworęczne dziecko…

→ Chciałaś rozładować napięcie i wybrać się na zakupy? W porządku, o ile oczywiście nie planujesz nabywania jakichś śpioszków. To bowiem niechybnie ściągnie na ciebie i twoją rodzinę jakieś ogromne nieszczęście.

Jeśli zaś niczego nie kupisz, to więcej niż pewne, że spotka cię ogromne szczęście w postaci biegania po sklepach z noworodkiem u piersi. Marzenie każdej młodej mamy!

→ Skoro nie zakupy to może goście? Koleżanki postanowiły cię odwiedzić i potowarzyszyć w twym odosobnieniu? Świetnie, pamiętaj tylko, żeby poprosić je o przyniesienie własnego prowiantu. Nie daj Boże przyszłoby ci do głowy podzielić się z nimi własnym jedzeniem, a skończyłoby się to na pustych piersiach i braku pokarmu dla dzidziusia.

→ Ta informacja naprawdę cię przeraziła? Mam nadzieję, że w emocjach nie dotknęłaś nigdzie swojego ciała… Cóż, być może myszka na ciele dziecka w tym właśnie miejscu nie jest dla ciebie problemem…

→ Myszka wydaje ci się nieestetyczna? A co powiesz na znamiona truskawkowe? Tak nazywano kiedyś naczyniaki i twierdzono, że pojawiają się u maluszka, jeśli mama odważyła się zjeść w ciąży truskawki. Biedne, letnie mamy…

→ Okej, to może w końcu coś pozytywnego? Jasne, mam świetną informację – możesz spokojnie włączyć telewizor i raczyć się dobrymi komediami romantycznymi. Im częściej będziesz patrzeć na ładnych ludzi, tym większą masz szansę na ślicznego dzidziusia.

→ Gdzie z kolei patrzeć nie wolno? Lista jest imponująca, bowiem kobieta ciężarna nie powinna oglądać księżyca, słońca, ognia ani – oczywiście − brzydkich ludzi. Skutki mogą być przeróżne, wszystkie zatrważające, więc oszczędzę ci szczegółów.

→ Jeśli już głowa cię od tego wszystkiego boli, poproś kogoś o tabletkę. Albo o pyszny obiad. Nowe ubrania, samochód, wycieczkę do ciepłych krajów… Proś, o co chcesz, i nie obawiaj się odmowy − nikt jej nie zaryzykuje… No, chyba, że nie przeraża go wizja bycia pożartym przez stado myszy 🙂

→ To wciąż małe pocieszenie? Nie przejmuj się, przynajmniej szybko poznasz płeć, na pewno przed USG połówkowym. Wystarczy, że uważnie przyjrzysz się znakom na niebie i na ziemi.

W twoim brzuchu mieszka dziewczynka, jeśli jest on okrągły i kształtny, jeśli masz ochotę na słodycze zamiast kwaśnych i ostrych potraw, jeśli doświadczasz porannych mdłości, jeśli pierwszy kopniak pojawi się z prawej strony, lub jeśli śpisz chętniej na prawym boku, oraz, niestety, jeśli twoja cera wygląda okropnie.

Chłopiec? Proszę bardzo, wystarczy w nocy przełożyć się na lewy bok, kopniaka dostać również z lewej strony, jeść kwaśne, wyglądać pięknie a brzuch zamienić na spiczasty.

Proste? Proste!

A CO PO PORODZIE?

Pamiętaj, że moc zabobonów i pradawnych wierzeń nie kończy się wraz z porodem. Gdy maluch już pojawi się na świecie, czeka cię cała lista równie abstrakcyjnych zasad, których nieprzestrzeganie może skończyć się źle. Na dobry początek zaopatrz się w czerwone wstążeczki i koniecznie zawiąż je, gdzie tylko się da. Dzięki temu noworodek nie będzie w ogóle płakał, a noce zacznie przesypiać w wieku trzech tygodni.

Czy muszę dodawać, że dla zaspokojenia własnej ciekawości zawiązałam taką wstążeczkę? Zgadłaś, mój syn nadal płakał dzień i noc, i kompletnie nie chciał spać. Kto wie? Może to nie był odpowiedni odcień czerwieni?

Zastanawiasz się zapewne, przed czym wstążka ma chronić – otóż jej zadanie to obrona malucha przed zawistnymi spojrzeniami starszych ludzi, którzy mają moc rzucania uroków.

Na szczęście nawet niefrasobliwy rodzic, który nie zadbał o mityczną wstążkę, ma jeszcze szansę. Wśród najbardziej popularnych metod odczyniania uroków prym wiedzie przelewanie jajka pod łóżeczkiem dziecka, wkładanie surowego jajka pod poduszkę (bardzo chciałabym to zobaczyć!), przelewanie wosku nad głową dziecka (niezwykle rozsądne), oraz − moje ulubione − akrobacje z obsikanymi pieluchami. Tu wersji jest kilka, obsikaną pieluchą można bowiem robić znak krzyża, można nią przetrzeć ciało dziecka albo swoje czoło. Sama nie wiem, która z tych opcji jest najgorsza.

Jeśli masz już dość słuchania tych bzdur, zawsze możesz tradycyjnie splunąć – ale nie na rozmówcę, tylko przezornie, na cztery strony świata oraz cztery kąty pokoju. To powinno odgonić nawet najsilniejsze uroki.

Nie tylko jednak uroki mogą dziecku zaszkodzić. Niefrasobliwość dorosłych to prawdziwa zmora. Kto to słyszał, żeby rodzic, na przykład, przekraczał śpiące dziecko? Czyżby nie wiedział, że w ten sposób skazuje malucha na pozostanie maluchem po wsze czasy? Tak, tak, przechodzenie ponad śpiącym dzieckiem powoduje problemy z rośnięciem u tegoż.

A co powiesz na takich, którzy kupują nożyczki do małych paznokietków, zamiast, jak każdy szanujący się rodzic, te małe paznokietki obgryzać? Nie wiedzą, że ich działania mogą skończyć się ślepotą u dzidziusia?

Obcinanie to w ogóle kontrowersyjny temat. Nawet nie myśl o zbliżaniu się do włosów − jeśli tylko dotkną ich nożyczki, twój maluch będzie głupi. I co, łyso ci?

Jeśli się zdenerwowałaś, a dziecko obudziło, nie zacznij przypadkiem bujać pustej kołyski albo wózka. Skutki bywają dramatyczne – w kołysce możesz bujać diabła, a telepany wózek spowoduje ból głowy u dziecka (to by nawet miało sens, gdyby dziecko w tymże wózku się znajdowało).

Uff, maraton zakończony. Mam nadzieję, że wspólnie zastosowałyśmy się do wszystkich reguł, a teraz pozostaje czekać ze spokojem na naszego idealnego, niepłaczącego, nierudego, zdecydowanie niewłochatego oraz bardzo mądrego i szybko rosnącego dzidziusia.

Nudę ukoi szydełkowanie… o nie, czekaj…

 

Ten i więcej tekstów o macierzyństwie znajdziesz w najbardziej nieporadnym nieporadniku świata „#MAMA. Nieperfekcyjny nieporadnik”. 

 

Kup tu: http://pascal.pl/mama,18,6638.html

albo gdzieś indziej 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s