IGRZYSKA ŚMIERCI

ambulance-architecture-building-263402

 

Z dużą uwagą obserwuję od kilku dni sprawę, którą żyje ogromna część Internetu, zwłaszcza ta skupiona na rodzicielstwie. W brytyjskim szpitalu Alder Hey mały Alfie Evans przeżywał ostatnie dni i godziny życia wśród walk, protestów i teorii spiskowych.

Nie jestem lekarzem. Nie wiem jaka choroba wyniszczyła mózg tego malucha, nie wiem ile dni, miesięcy czy lat mógłby leżeć pod aparaturą podtrzymującą życie w stanie wegetatywnym. Nie znam kwalifikacji lekarzy, którzy oceniali jego stan zdrowia ani sędziów, którzy podejmowali decyzje dotyczącą rezygnacji z uporczywej pomocy medycznej, wbrew woli rodziców.

Wiem natomiast, że to, co wydarzyło się za sprawą mediów, blogerów, użytkowników social media i pewnego, polskiego „reportera” było jedną z najobrzydliwszych krwawych jatek medialnych, jakie przyszło mi oglądać od czasów mamy Madzi i śliskiego kocyka.

Czytaj dalej »

Reklamy

WIOSNA, ACH TO TY – czyli kontrowersje wokół czapeczki

1600X960-1000x600.jpg

Panie i Panowie, po długich miesiącach oczekiwania pod puchowymi kołdrami i kurtkami z gęsiego pierza, po niekończących się mrozach, skrobaniu samochodów, odśnieżaniu chodników i przeklinaniu wszystkiego na czym ten świat stoi – w końcu nadeszła. Wyczekana, upragniona i wyśniona – Wiosna. Wraz zaś z wiosną, swoją drogą najwdzięczniejszą chyba z pór roku (i to mimo towarzyszącej jej pogodowej schizofrenii), nadeszła natomiast nagła (naprawdę nagła) zmiana pogody.

Moja córka odbębniła w zeszłym tygodniu obowiązkowy, ospo-pochodny areszt domowy. Gdy po radosnych siedmiu dniach, jak na skrzydłach odwoziłam ją do przedszkola, na dzień dobry, w szatni wymieniłam puchowe rękawiczki i zimowy, watowany kombinezon, na szmaciane trampki i czapkę z daszkiem. W pięknym kraju nad Wisłą wystarczyło siedem dni aby temperatury skoczyły z minus pięciu do plus dwudziestu pięciu. Nie to, żeby ktokolwiek zamierzał z tego powodu narzekać – absolutnie nie. Wszyscy radośnie zacieramy rączki, wyciągamy z zakurzonych pudeł, ukrytych na pawlaczach, sukienki, przewiewne spodnie i słomkowe kapelusze.

W czym więc problem? Ano w tym, że często wymieniamy tylko naszą garderobę, zapominając całkiem, że nasze dzieci (będąc w końcu ludźmi z krwi i kości, tyle tylko, że nieco od nas mniejszymi) odczuwają temperaturę dokładnie tak samo jak my. Wbrew obiegowym opiniom naszych ciotek i babć trzyletnie dziecko bawiące się na placu zabaw, przy dwudziestu kreskach na plusie, nie musimieć zawiązanej ciasno pod szyją czapeczki i zapiętej, niczym pas cnoty, puchowej kamizelki.

Czytaj dalej »