MAMO, TERAZ TY!

pexels-photo-701771

 

Ogromna nad człowiekiem presja wisi, kiedy tak ponad pół roku ni słowa nie napisał. Po głowie chodzi milion początków zdań, a niewiele jakoś zakończeń. I żaden temat nie wydaje się dość dobry.

Gdy pisałam książkę (a trwało to, ku zgryzocie wydawnictwa, dużo dłużej niż wszyscy pierwotnie zakładaliśmy), czułam, jak wysysa ona ze mnie wszystkie najlepsze słowa, zdania i konstrukcje stylistyczne. Puff, i nic nie ma. Człowiek (to o mnie) ledwo znajdował siłę, żeby potem przynajmniej kilka zdań podrzędnie złożonych wpleść w konwersacje, a tym samym nie poddawać w wątpliwość swojej, ekhm, elokwencji. W międzyczasie trzeba było się jeszcze zajmować dziećmi, pracą jakąś może, jedzeniem i innym prozaicznymi kwestiami. Taka matka to ma jeszcze gorzej, bo zanim znajdzie chwilę na to, żeby się zrealizować to już na pewno ktoś walnie kupę w majtki, inny ktoś zrzuci ze stołu wazon, a na koniec do domu zwali się stado nieplanowanych gości i trzeba będzie udawać, że się ma porządek i, że umie się podawać herbatę zachowując zasady savoir vivru.

Na urlopie macierzyńskim to cię jeszcze przynajmniej jakoś chroni fakt, że to dziecko małe takie, płaczliwe, wymagające, że hej. Ogólnie kiła i mogiła, żeby wziąć prysznic, umalować się czy natrzeć marchewkę na surówkę. Z politowaniem kiwa obserwator głową i rozumie, że nie masz czasu na nic, w tym na siebie. No bo jak.

Potem są już schody. Przecież progenitura w przedszkolu, tyyyyle wolnego i można by, no wiesz, jakoś już się ze skorupy wydostać. Do pracy wrócić. Zrobić coś kreatywnego. A tymczasem siedzi się w domu podłączonym na stałe do Instagrama i tylko ogląda te konta młodych, ambitnych i pracowitych #mam, które zasuwają własne biznesy jakby to były ciepłe bułeczki z masłem (i jeszcze polane sosem z niefrasobliwości). Tu uszyją, tam wykleją, po godzinach coś namalują. Frustracja narasta.

I wiesz co? Że tak przejdę do jakiegoś morału. Zrób to. Faktycznie, weź, bo wiem, że możesz i potrafisz. Wymyśl się, określ się, zacznij coś robić. Wróć do pracy, albo z niej odejdź i załóż własny biznes. Pójdź na staż. Naucz się decoupagu. Zacznij sprzedawać ręcznie robione gliniane kubki. A jeśli po drodze coś nie wyjdzie, to kopnij słaby pomysł w dupę i weź się za następny.

Pamiętam moment, kiedy dostałam maila z wydawnictwa. „Dzień dobry Pani Mario, tratata, trululu, może by tak jakaś książka, co Pani na to, hm?”. O fak. O szit fak. Nie dam rady. NIE DAM RADY! Nie umiem, bo przecież ciągle jestem zmęczona i ciągle mi się nie chce. Bo dom obrasta brudem, bo dzieci nie mają wyprasowanych w kącik ubrań, bo nie jestem do końca pewna jakiś dziś jest w ogóle dzień tygodnia. Bo już przecież mam pracę, bo jak to tak, brać na siebie jeszcze więcej gdy zew macierzyństwa i wygłodniała czasu rodzina wzywa. No. Ale ją napisałam, Jakoś. Są dni, kiedy trzymam ją w rękach w wielkim zdziwieniu, że to się faktycznie wydarzyło.

I muszę przyznać, że uczucie jest przewspaniałe. Odurzający koktajl z rosnącej samooceny i nieopanowanej radości. I tak sobie pomyślałam, że podzielę się tym z Tobą. Bo może też się zastanawiasz czy dasz radę, czy warto, czy może lepiej jutro zamiast dziś.

A jeśli tak to w sumie nie słuchaj wcale mnie. Słuchaj Amelii (ona przeleciała Atlantyk w samolociku, który jest sto razy mniej trwały niż drony, które teraz dzieciaki dostają na komunię, więc umówmy się – jest kozakiem, że hej):

b379e0bbb6a70c419a525799745236d1

Mamo, teraz Ty. Twój czas, twoja kolej, twoja realizacja. Jest dreszczyk emocji, co nie?

I tym pozytywnym akcentem… 😉

 

PS. A gdy już jesteśmy przy temacie matek działających, to uprzejmie informuję azaliż kolejna instytucja daje mi okazję wykazania się w dziedzinie, o której mam znikome pojęcie (szaleńcy!). Mianowiecie, w najbliższy weekend, a konkretnie 18 marca 2018, będzie można za pomocą własnych uszu i oczu, doświadczyć warsztatów dotyczących rodzicielskiego minimalizmu, prowadzonych przeze mnie. Wydarzy się to na targach Ekocuda 2018 w Gdańskiej Nowej Stoczni.  Jeśli moje gadanie nie jest wystarczającą motywacją, pomyślcie sobie, że będzie można tam nabyć drogą kupna setki ręcznie wykonanych, ekologicznych kosmetyków. A potem smarować się, smarować, smarować…

PPS. Ej dobra, następne wpisy szybciej niż za pół roku 😉

Reklamy

2 uwagi do wpisu “MAMO, TERAZ TY!

  1. Ciężko jest zacząć. Potem jest jeszcze trudniej 😂 A potem człowiek się adaptuje, a jak się uda to jest mega satysfakcja! Jak się nie uda, lekcja, jak zrobić inaczej następnym razem. Ale zrobić! Nie poddać 💙

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s