KLOPSIK I TOTOSIEK, czyli dlaczego jestem wyrodną matką

Marysia-036.jpg

fot. MAMMAMIJA z sesji dla Ładnebebe.pl

Zasadniczo, powodów mojej wyrodności jest niepokojąco wiele. Wyrodna bywam rano, wyrodna bywam wieczorem, w poniedziałki, i w weekendy też, a najbardziej wyrodna jestem zdecydowanie w nocy. I przy kasie w sklepie, wtedy też.

Różne są powody tej mojej okropnej cechy, rożnie się ta cecha objawia. Na początek, nie pozwalam dawać moim dzieciom nieograniczonej ilości słodyczy. Teraz to i tak jestem wyrodna tylko na jakieś +/- 60%, bo pozwalam te słodycze dawać przynajmniej czasem. Biedny Teo jednak musiał przeżyć pierwsze 2-2,5 roku swojego życia w gorzkiej klatce pozbawionej syropu glukozowo-fruktozowego i żelatyny. Wyrodna jestem dlatego, że moje dzieci nie noszą rajstopek ani kalesonków co najmniej do listopada. Często też zapominam o rękawiczkach.

Ha, pewno ciekawi was jednak jak te rękawiczki się mają do produktów spożywczych, czyli konkretnie do tytułowego Klopsika.

Od razu powiem, że ta dzisiejsza notka jest jedną  z najbardziej idiotycznych, sowizdrzalskich i głupkowatych notek EVER. Dlatego ją kocham.

No dobra, pora się przyznać, pora się wyznać, pora powiedzieć wprost. Cała prawda, całą dobę, jak to ktoś ostatnio skomentował na moim Instagramie.

Ja, Maria Natalia Tymańska, jestem wyrodną matką ponieważ przezywam moje dzieci. Przezywam je nieustannie, a co gorsza wymyślam coraz głupsze ksywy.

Jak przezywam moje dzieci?

Teo to mój najukochańszy: Totosiek (zdecydowanie moje ulubione), Klopsik, Pupeczka, Pulpecik, Glutek (anatomiczno-spożywczy azymut), Żaba, Tełło, Naleśnior i, bez żadnej inspiracji Grą o Tron, Robak.

Luna zaś jest jakże słodką: Luniną ze Szczecina (yep, wołam do dziecka „hej, Lunina ze Szczecina!”), Lunozaurem, Pupinką, Smrodostópką, Pupką (mam wielkie uwielbienie dla wszelkich zdrobień słowa „pupa”), Luniksem, Stworem Potworem i Lunoliną.

W naszym domu jest jednak jeszcze jedna ofiara przezwisk. Biedny, 18 letni Kosma, który ze względu na dyktatorskie zapędy Teo stał się Kumką, i prawdopodobnie już nigdy nie przestanie Kumką być. Czaicie, to się dopiero nazywa braterska więź, co nie?

Zrobiłam dla was mały research, żeby dowiedzieć się dlaczego nadajemy przezwiska naszym dzieciom. Okazuje się, że jest to po prostu sposób na to, żeby jeszcze bardziej podkreślić wyjątkowość właśnie naszej więzi z latoroślą. Dla wszystkich ten mały człowiek jest po prostu Teo, ale tylko dla mnie Totośkiem. Proste? Proste.

Niech więc żyją wszystkie najwyjątkowsze na świecie Klopsiki, Pimpusie, Bąbelki, Dziubki, Misiaczki, Motylki…, no, słowem wszystkie bobasy.

Podzielcie się w komentarzach waszymi domowymi ksywami, zróbmy razem najbardziej abstrakcyjną listę świata!

Reklamy

21 uwag do wpisu “KLOPSIK I TOTOSIEK, czyli dlaczego jestem wyrodną matką

  1. Ja moją małą słodką Marysię nazywam najczęściej Gamoniem tudzież Glizdą, jest też Gburią Furią (zgadnij kiedy ;)) a jej nick z najwcześniejszego okresu to Kurczakowska – bo miała pajaca w małe kurczątka 😀

    Polubienie

  2. Moja Majka jest Majątkiem (najdroższa ma), Majotzetungiem (to odnośnie dyktatorskich zapędów). Jak była maleńka to była ciupurkiem. Najczęściej jednak Majcysią, Majcynią czyli chyba jednak normalnie 🙂 Jakoś tak od imienia bardziej te ksywki wyrastają.

    Polubienie

  3. U nas w domu zamieszkuje w zależności od dnia i nastroju: Zizio, Jagnięcina, Jagniątko, Bunia, Pyszczek albo Śmierdzi nóżka (bazą wyjściową jest Jagna) ;]

    Polubienie

  4. Ja moją ok czteroletnią Helę nazywam Helunią, Helą mag B6, dzieciakiem, bobasem, Pazdanem (nie jest łysa, po prostu jest zagorzałym kibicem Legii i jedyne nazwisko jakie pamięta to Pazdan-swoją drogą uważa to za obelgę). Jestem jej dużą siostrą ale uwielbiam jak ludzie patrzą ze zdziwieniem gdy na jej widok krzyczę”o mój dzieciak!” 😀

    Polubienie

  5. Koza, cipulina, pupulina, pupucha, pupuszka, dziabąg, babocha, śmierdziel, malinka a jak sie budzi po raz setny w nocy to wstrętny bachor ale mówię pod nosem, żeby nie słyszała 😉

    Polubienie

  6. jesso, tego tyle było… ale jedne z lepszych to Essi-Gekon na Jagodę gdy byla mała; Leficza na Lwa do teraz, i Misi-Kenzis na Dobromira ale było tego w sumie dziesiątki

    Polubienie

  7. Ja swojego synunusia synuniuniunia nazywam Szczurek, Myszkka i Bąbelek moze nie za wiele tego 🙂 co mam poradzic na to ze przypomina mi gryzonia i w dodatku ma na imie Mikolaja a to do myszy juz niedaleko;) jak nazywaja go inni Miki, Na szczurka sie buntuje – mowi ze „nie jestem sculek” czytaj szczurek

    Polubienie

  8. Zapomnialam jeszcze inzzynier inżynierek ale to juz rzadziej zawsze jak.buduje sam jakas nowa maszyne,.w dodatku telefon do dziadka jest za moment ze juz rosnie maly konstruktor ;);):D
    I lekcja od dziadka i stale pytanie z jakiego przylądka startuja promy kosmiczne NASA
    Ca-na-ve-ral 🙂

    Polubienie

  9. Ja nie lubię takich ksywek. Potem przylgnie do człowieka i w wieku czterdziestu lat twój syn inżynier będzie Klopsikiem dla swoich kolegów.

    Inna sprawa że mój dzielny synek ma na imię Euzebiusz 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s